Wywiad z aktywistami Wolnych Konopi: Jakubem Gajewskim i Jędrzejem Sadowskim
Karol Darmoros: Zacznijmy od sprawy zatrzymania Andrzeja Dołeckiego. Prokuratura twierdzi, że był on w posiadaniu 3 kg marihuany, a dowodem w tej sprawie są zeznania plantatorów, które obciążają lidera Wolnych Konopi. Jak odnosisz się do tych zarzutów ?
Jakub Gajewski: Jestem przekonany, że Andrzej tych 3 kg nikomu nie sprzedał. Owszem, kupował marihuanę od jednego z tych plantatorów – zresztą sam się do tego przyznał. Natomiast drugi plantator, który go pomówił w ogóle nie jest nikomu znany, ani Andrzejowi ani nam. Podejrzewamy, że ten plantator jest podstawiony przez policję lub jego zeznania zostały wymuszone przez służby. Warto dodać, że ten plantator, od którego Andrzej kupił marihuanę w ogóle nie obciążył naszego lidera, stwierdzając, że sprzedawał, ale tylko na własny użytek. Dodajmy, że tych 3 kg nikt nie widział. A nawet jeśli ta marihuana się odnajdzie, to będziemy wnosić, że nie było w niej 0,2 proc. THC.
Tej walizki po prostu nie ma?
J.G.: Zgadza się. Wspominał o tym TVN w swojej, wprawdzie lekko tendencyjnej, relacji. Ten materiał dobrze oddał jednak ten absurd. Dwaj plantatorzy, którzy sprzedali marihuanę dostali dozory. Natomiast Andrzej, czyli nabywca, siedzi w areszcie z najwyższym wymiarem sankcji (3- miesiące – przyp. KD). Tutaj już należy się zastanowić czy to nie jest dziwne. Jest wiele przesłanek pokazujących, że ta sprawa jest szyta grubymi nićmi.
Czy twierdzicie, że może to być zatrzymanie polityczne?
J.G.: Do tej pory nie mieliśmy innych powodów tego zatrzymania. Biorąc pod uwagę nasze doświadczenia z poprzednich lat domyślaliśmy się, że są to zagrywki polityczne. Przecież wygraliśmy w sądach sprawy z tzw. Świętą Trójcą Platformy Obywatelskiej, a pani prezydent Warszawy mówi, że władza nie może przegrywać.
Przedstawiciele PO mówią, że formalnie prokuratura jest niezależna
J.G.: Mówić każdy może. Tak samo jak tych dwóch plantatorów. Dzisiaj jednak wydaje się nam, że w tej całej sprawie, bardziej niż o politykę chodzi o ambicje służb: prokuratorów, policjantów, funkcjonariuszy. Po prostu Andrzej stał się osobą publiczną, występował w telewizjach, miał pojawić się na kongresie Ruchu Palikota. W ogóle jest on mówcą nie do zniszczenia, jego argumenty powalają wszystkich dookoła – on jest po prostu mocnym zawodnikiem, który w przyszłości mógłby zaszkodzić środowiskom, które nie chcą zmian w polityce narkotykowej. Zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego, najprawdopodobniej Wanda Nowicka z Ruchu Palikota zdobędzie mandat europosłanki, a wtedy na jej miejsce wskoczyłby właśnie Andrzej. W tym kontekście można powiedzieć, że jest to zatrzymanie polityczne, jednak bardziej wydaje nam się, że jest to po prostu ambicja służb.
Czytaj dalszą część wywiadu>>>>>


